Dlaczego Alice jest jedyną naprawdę wolną osobą w filmie „Closer”
W filmie „Closer”, jednym z moich ulubionych filmów, wszyscy bohaterowie mówią o miłości, pożądaniu, prawdzie i bliskości. Każdy z nich czegoś szuka. Każdy z nich chce być wybrany, zobaczony, ważny dla drugiej osoby. A jednak im dłużej ogląda się tę historię, tym wyraźniej widać, że nie wszyscy są równie wolni w swoich wyborach. Można nawet pójść krok dalej i powiedzieć, że pośród całej czwórki tylko jedna postać naprawdę zachowuje wewnętrzną wolność. Tą postacią jest Alice.
To zdanie może na początku brzmieć zaskakująco. Alice nie wydaje się przecież najbardziej dominująca. Nie jest osobą, która przejmuje kontrolę nad sytuacją. Nie prowadzi gry z zimną krwią. Nie ma też pozycji społecznej ani siły, którą dysponują inni. Jest młodsza, bardziej krucha, bardziej tajemnicza. A mimo to to właśnie ona wydaje się jedyną osobą, która nie zostaje ostatecznie uwięziona w relacyjnej walce.
Jej wolność ma jednak bardzo szczególny charakter. Nie wyrasta z dystansu. Nie bierze się z obojętności. Nie polega na tym, że Alice nikogo nie potrzebuje albo że z łatwością porzuca ludzi i zaczyna od nowa. Wręcz przeciwnie. Alice potrafi się przywiązać, kochać, tęsknić, cierpieć i dawać drugą szansę. Jej wolność bierze się z czegoś znacznie trudniejszego: z umiejętności uznania rzeczywistości wtedy, gdy relacja przestaje być miejscem, w którym można bezpiecznie żyć.
Wolność Alice nie polega na braku uczuć
To pierwszy ważny punkt. Bardzo łatwo pomylić wolność w relacji z emocjonalnym dystansem. Kiedy ktoś potrafi odejść, mówi się czasem, że mniej kochał, mniej się angażował albo był bardziej chłodny. W przypadku Alice taki sposób myślenia całkowicie chybia celu. Ona kocha Dana bardzo głęboko. Widać w niej czułość, oddanie, zaufanie, gotowość do bycia blisko. Widać też, jak bardzo ją boli, gdy ta relacja zaczyna się rozpadać od środka.
Wolność Alice nie ma nic wspólnego z niewrażliwością. Jej siła nie polega na tym, że jest „ponad” uczuciami. Przeciwnie — jest bardzo zanurzona w emocjach. To właśnie sprawia, że jej postawa tak porusza. Odejście przy obojętności nie wymaga wielkiej siły. Odejście przy żywym uczuciu jest czymś znacznie trudniejszym.
Alice pozostaje więc wolna nie dlatego, że kocha słabiej niż inni, ale dlatego, że uczucie nie odbiera jej zdolności widzenia tego, co realne. Nie zamazuje całkowicie granicy między miłością a relacją, która przestała być oparta na zaufaniu.
Pozostali bohaterowie są związani z własnymi mechanizmami
Najlepiej widać wolność Alice wtedy, gdy zestawi się ją z pozostałymi postaciami. Dan, Anna i Larry także podejmują decyzje, ale ich decyzje są w dużej mierze kształtowane przez mechanizmy, z których nie potrafią się wyplątać.
Dan jest związany z fascynacją. Wciąż szuka nowego poruszenia, kolejnego lustra, w którym mógłby zobaczyć siebie jako ważnego, pożądanego, wyjątkowego. Relacja daje mu bliskość, ale jeszcze bardziej potrzebuje on doświadczenia intensywności. Z tego powodu nawet kiedy ma przy sobie osobę, która go kocha, nie potrafi zatrzymać się przy niej spokojnie. Coś w nim stale biegnie dalej. W tym sensie Dan nie jest wolny. Jego ruchy są w ogromnym stopniu sterowane przez głód emocjonalnego pobudzenia i potwierdzania własnej wartości.
Anna jest związana z ambiwalencją. Pragnie intensywności, ale potrzebuje też bezpieczeństwa. Chce relacji, ale boi się pełnego wejścia w konsekwencje wyboru. Trzyma się długo przestrzeni pomiędzy, jakby próbowała zatrzymać obie możliwości naraz. Taka pozycja daje chwilowe złudzenie kontroli, ale w rzeczywistości staje się więzieniem. Anna nie potrafi być naprawdę tam, gdzie jest. Zawsze część jej zostaje gdzie indziej. Jej trudność nie wynika z braku uczuć, lecz z niemożności pełnego opowiedzenia się za jedną drogą.
Larry jest związany z potrzebą dominacji i odzyskiwania wpływu. Kiedy zostaje zraniony, bardzo szybko przechodzi od bólu do nacisku. Chce wiedzieć, chce wymuszać, chce przywrócić sobie pozycję kogoś, kto panuje nad sytuacją. To bardzo zrozumiałe psychologicznie, ale jednocześnie pokazuje brak wolności. Larry nie wybiera swobodnie. Jest popychany przez wstyd, upokorzenie i niemożność zniesienia bezradności.
Na tym tle Alice wygląda inaczej. Ona także cierpi i także doświadcza utraty, ale nie zostaje pochłonięta przez mechanizm odzyskiwania przewagi. Nie musi wygrać. Nie potrzebuje podporządkować sobie drugiej osoby. Nie usiłuje już za wszelką cenę utrzymać relacji, która przestała mieć grunt.
Alice jako jedyna nie zamienia miłości w pole walki
To jest prawdopodobnie najważniejsza cecha tej postaci. W „Closer” niemal każda relacja wcześniej czy później zmienia się w rodzaj psychicznej walki. Bohaterowie walczą o prawdę, o pozycję, o wyłączność, o prawo do tego, by nie być tym przegranym. W tle tej walki cały czas obecna jest miłość, pożądanie i tęsknota, ale szybko okazuje się, że równie silnie działają potrzeba dominacji, lęk przed upokorzeniem i pragnienie odzyskania wartości.
Alice nie wchodzi do końca w ten porządek. Oczywiście doświadcza bólu, zazdrości i rozczarowania. Nie jest ponad to wszystko. A jednak nie zamienia relacji z Danem w wojnę o to, kto ostatecznie okaże się ważniejszy. Nie próbuje rywalizować z Anną o pozycję kobiety bardziej pożądanej. Nie zatrzymuje Dana poprzez grę, prowokację czy emocjonalny szantaż. Nie próbuje odzyskać kontroli przez upokorzenie.
To bardzo rzadkie. W relacjach, które stają się niejednoznaczne, wiele osób przez długi czas funkcjonuje już nie wokół pytania „czy nam jeszcze można zaufać?”, lecz wokół pytania „jak nie przegrać?”. Alice porusza się inaczej. Dla niej w pewnym momencie staje się jasne, że jeśli nie ma zaufania, dalsza walka nie ma sensu.
To jest bardzo szczególny rodzaj wolności. Wolności od konieczności wygrywania.
Wolność wyrastająca z poczucia własnej wartości
Można zastanawiać się, z czego bierze się taka postawa. Jedna możliwość mówiłaby, że Alice nauczyła się nie przywiązywać zbyt mocno i dlatego potrafi iść dalej. Inna interpretacja wydaje się jednak głębsza: Alice ma w sobie pewne poczucie wartości, które nie zależy całkowicie od tego, czy zostanie wybrana przez Dana.
Widać to szczególnie wyraźnie w końcówce filmu. Odejście Alice nie jest demonstracją siły. Nie ma w nim triumfu, pozy, moralnej wyższości. Jest raczej cicha decyzja: nie chcę już być w miejscu, które odbiera mi grunt pod nogami. Taka decyzja wymaga wewnętrznego oparcia. Osoba całkowicie uzależniona od relacyjnego potwierdzenia zazwyczaj zostaje dłużej, walczy mocniej albo próbuje odzyskać ukojenie przez kontrolę. Alice potrafi przyjąć stratę, bo nie musi już na siłę ocalać siebie przez utrzymanie tej relacji.
To nie znaczy, że nie boli. Boli bardzo. Ale ból nie odbiera jej zdolności rozpoznania własnej granicy.
Można powiedzieć, że Alice nie buduje swojej wartości na tym, czy zostanie „tą wybraną”. Jej wartość nie zostaje całkowicie unieważniona przez czyjąś nielojalność. Dzięki temu może odejść bez zamieniania tej historii w ostateczny sąd o sobie.
Zdolność kochania i odchodzenia
Jednym z najpiękniejszych, a zarazem najbardziej bolesnych wymiarów tej postaci jest połączenie dwóch jakości, które rzadko spotyka się razem. Alice potrafi kochać i potrafi odchodzić. W kulturze bardzo często te rzeczy przedstawia się jak przeciwieństwa. Albo ktoś kocha i zostaje, mimo wszystko. Albo odchodzi, więc widocznie nie kochał dość mocno. Ta opozycja jest bardzo zwodnicza.
Alice pokazuje coś bardziej dojrzałego. Można kochać naprawdę i jednocześnie uznać, że dalsze trwanie nie służy już ani relacji, ani sobie. Można dać drugą szansę i jednocześnie nie oddać całego życia niejednoznaczności. Można być wiernym własnemu uczuciu, a mimo to nie robić z niego argumentu za pozostaniem w miejscu, które stale narusza zaufanie.
Ta zdolność jest w gruncie rzeczy jednym z najbardziej dojrzałych przejawów wolności emocjonalnej. Nie chodzi w niej o brak potrzeb, tylko o zgodę na to, że nie każda ważna relacja może zostać uratowana. Czasem trzeba puścić coś, co było prawdziwe, bo przestało być możliwe.
Alice umie to zrobić. I właśnie dlatego wydaje się tak wolna.
Jej tożsamość także ma w sobie rys wolności
Ważnym, często pomijanym aspektem tej postaci jest sposób, w jaki obchodzi się ona z własną tożsamością. Alice nie jest całkowicie przejrzysta biograficznie. Ma za sobą inną przeszłość, inne imię, inną historię, którą odsłania tylko częściowo. Można patrzeć na to jak na formę ukrywania. Można też zobaczyć w tym coś więcej: zdolność do tworzenia siebie na nowo.
Alice jest w ruchu. Przyjeżdża do nowego miasta, podejmuje nowe życie, nie daje się zamknąć w jednej definicji. W tym jest coś bardzo egzystencjalnego. Jej tożsamość nie wydaje się czymś raz na zawsze ustalonym. Jest procesem, poszukiwaniem, drogą. Tego rodzaju ruch niesie w sobie duży potencjał wolności.
Oczywiście taka wolność ma również cenę. Może wiązać się z samotnością, z brakiem pełnego zakorzenienia, z koniecznością zaczynania od nowa. Ale właśnie w tym sensie Alice różni się od pozostałych postaci. Oni bardziej kurczowo trzymają się swoich mechanizmów. Ona potrafi się przemieszczać, zmieniać kierunek, wycofywać się z miejsc, które już nie dają życia.
Dlatego jej zmiana imienia i przeszłości nie musi być rozumiana wyłącznie jako obrona czy kłamstwo. Można widzieć w niej również ślad wewnętrznej wolności — prawa do tego, by nie być raz na zawsze uwięzioną w jednej narracji o sobie.
Wolność nie oznacza braku ceny
Warto to mocno podkreślić. Alice jest wolna, ale ta wolność nie jest lekka. Nie ma w niej triumfalnej prostoty. Każdy ruch ku wolności kosztuje ją stratę. Kosztuje bliskość, marzenie o wspólnym życiu, nadzieję, że miłość wystarczy. Kosztuje także samotność, z którą trzeba się potem spotkać.
To bardzo ważne, bo czasem mówi się o wolności tak, jakby była wyłącznie przestrzenią ulgi. Tymczasem w relacjach wolność często pojawia się razem z żałobą. Odejście z relacji, która była ważna, może być najbardziej wolnym ruchem, a zarazem jednym z najbardziej bolesnych. Alice dobrze to pokazuje. Nie odchodzi z poczuciem zwycięstwa. Odchodzi z wiedzą, że pewne rzeczy się skończyły, choć były dla niej realne.
W tym właśnie tkwi głęboka dojrzałość tej postaci. Wolność nie oznacza u niej odcięcia od bólu. Oznacza zdolność przejścia przez ból bez wyrzekania się własnej granicy.
Dlaczego Alice tak mocno trafia do widzów
Alice porusza tak wielu ludzi, ponieważ ucieleśnia coś, co dla wielu pozostaje trudnym marzeniem. Pokazuje możliwość relacyjnej postawy, w której nie trzeba wybierać między miłością a godnością, między czuciem a granicą, między oddaniem a szacunkiem do siebie. Wiele osób zna z własnego życia doświadczenie relacji, w których uczucie było silne, ale zaufanie słabło, a niejednoznaczność zaczynała zjadać spokój psychiczny. W takich sytuacjach Alice staje się figurą kogoś, kto potrafi zrobić ruch, na który innym czasem brakuje jeszcze gotowości.
Jej siła jest cicha. Nie wyraża się w wielkich deklaracjach. Nie potrzebuje być podziwiana. Nie domaga się uznania. Objawia się w prostym, trudnym akcie uznania rzeczywistości. To właśnie sprawia, że bywa odbierana jako najbardziej prawdziwa postać w całym filmie.
Nie chodzi o to, że jest idealna. Chodzi o to, że jest spójna. Jej decyzje wynikają z kontaktu z tym, co naprawdę się dzieje, a nie wyłącznie z chwilowego afektu, wstydu czy potrzeby wygranej.
Alice jako figura dojrzałej wolności w miłości
Gdybym miała sformułować najważniejszy sens tej postaci, powiedziałabym tak: Alice reprezentuje wolność, która nie odcina od miłości, ale też nie pozwala, by miłość zamieniła się w miejsce utraty siebie.
To bardzo rzadka postawa. Wiele osób, kiedy kocha, traci zdolność widzenia. Inni, chroniąc siebie, zamykają się na uczucia. Alice nie idzie ani w jedną, ani w drugą stronę. Potrafi czuć i jednocześnie zachować kontakt z rzeczywistością. Umie być blisko, ale nie za cenę życia w relacji bez fundamentu. Umie dawać szansę, ale nie nieskończenie. Umie odejść, ale bez potrzeby zniszczenia drugiej strony.
Być może właśnie dlatego w „Closer” jest jedyną naprawdę wolną osobą. Nie dlatego, że najmniej potrzebuje ludzi. Dlatego, że najmniej potrzebuje relacyjnej walki, by ocalić własną wartość.
I może właśnie to w niej najbardziej zostaje w pamięci. Pokazuje, że wolność w miłości nie polega na tym, by nic nie czuć. Polega na tym, by nawet czując bardzo dużo, nie zgubić siebie.